O wartości poszczególnych składników i przygotowaniu wcierki pisałam TUTAJ.
Co mogę powiedzieć po miesiącu stosowania? Działa! O dziwo, pobudziła moje odporne włosy do wzrostu. Zrobiła to na tyle, że ze spokojnym sumieniem podcięłam końcówki o około 1,5-2cm dodatkowo już czeka mnie po raz drugi podcięcie grzywki. Skóra głowy zareagowała bardzo dobrze, była nawilżona i odwdzięczyła się nowymi antenkami. :)
Plusy:
+ pobudziła wzrost
+ nowe baby hair
+ nawilżyła skalp
+ nie przetłuszcza, ani nie przesusza włosów
+ nie miałam gorszych dni jeżeli chodzi o utratę włosów
Minusy:
- dla niektórych może być to, że trzeba ją robić dość często :)
- zapach, mi osobiście nie przeszkadza (stosuję przed myciem), jednak do ludzi bym tak nie wyszła
Jednak jak to ze mną bywa, ciągle szukam nowości (moja skóra głowy chyba też, bo inaczej włosy rosną żółwim tempem). Więc jak tylko listonosz zapuka do mych drzwi zmieniam towarzysza do wcierania. Dopóki jednak tego nie zrobi, pozostaję przy moim miksie. :)
Włosy, gotowanie i codzienne życie. Czyli po prostu różności. :)
sobota, 9 marca 2013
środa, 6 marca 2013
Szczotko, szczotko, hej naturalne włosie!
Już od dawna planowałam zakup pewnej szczotki. Jednak z niewyjaśnionych przyczyn kupiłam wtedy inną.
Mianowicie szczotkę Donegal. Według producenta szczotka jest przeciwłupieżowa - zawiera miedź która ma za zadanie zabijać bakterie przyczyniające się do powstawania łupieżu.
Jednak po jakimś czasie, zamiast miedzianej powłoczki widać było dość nieestetyczną zielonkawą warstwę (jak słusznie zauważyła Lena z http://barton-cottage.blogspot.com/ prawdopodobnie zaczęła się utleniać). Szczotka jak szczotka. Całkiem okej, ale szału nie było...
Dopiero zakup który dokonałam niedawno odmienił moje szczotkowe życie. Mianowicie znana pewnie większości szczotka For Your Beauty z naturalnym włosiem.
Wybrałam kombinacje naturalnego włosia i zaokrąglonych kuleczek z tworzywa sztucznego (które zdecydowanie ułatwiają rozczesywanie). Bałam się, że szczotka będzie elektryzować włosy... I tak było, więc szybko została wykąpana w delikatnym szamponie i odżywce bez silikonowej. Problem elektryzowania - jak ręką odjął.
Plusy:
+ Dodatek dłuższych plastikowych 'drucików' ułatwia rozczesywanie,
+ Włosy po użyciu lśnią, są zdyscyplinowane, tworzy się piękna 'tafla', :)
+ Doskonale zbiera kurz z włosów (dla mnie to olbrzymi plus, ze względu na szybko kurzące się mieszkanie ;])
+ Nie elektryzuje (u mnie po kąpieli przestała jak już pisałam)
Minusy:
- Ze względu na to zbieranie kurzu i innych niepożądanych rzeczy z włosów, trzeba ją często myć. Chociaż nie wiem czy dla mnie to jakiś wielki minus. Ot, na pewno bardzo higienicznie. :))
Ogólnie: JA jestem na TAK! Nawet mój chłopak po powrocie z pracy zauważył różnicę w układaniu się włosów (nie stosowałam niczego innego co mogło ten efekt wywołać :]). Jak sam stwierdził "dobrze wydane pieniądze dla włosów". :)
Już niedługo miesięczne podsumowanie wcierki - kozieradkowo-rozmarynowo-cebulowej, zdradzę, że pozytywnie mnie zaskoczyła. ;)
Mianowicie szczotkę Donegal. Według producenta szczotka jest przeciwłupieżowa - zawiera miedź która ma za zadanie zabijać bakterie przyczyniające się do powstawania łupieżu.
![]() |
| http://zawszetrendy.pl/pliki/zdjecia/artykuly/sz1_0.jpg |
Dopiero zakup który dokonałam niedawno odmienił moje szczotkowe życie. Mianowicie znana pewnie większości szczotka For Your Beauty z naturalnym włosiem.
Rossmann, 25,99zł
Wybrałam kombinacje naturalnego włosia i zaokrąglonych kuleczek z tworzywa sztucznego (które zdecydowanie ułatwiają rozczesywanie). Bałam się, że szczotka będzie elektryzować włosy... I tak było, więc szybko została wykąpana w delikatnym szamponie i odżywce bez silikonowej. Problem elektryzowania - jak ręką odjął.
Plusy:
+ Dodatek dłuższych plastikowych 'drucików' ułatwia rozczesywanie,
+ Włosy po użyciu lśnią, są zdyscyplinowane, tworzy się piękna 'tafla', :)
+ Doskonale zbiera kurz z włosów (dla mnie to olbrzymi plus, ze względu na szybko kurzące się mieszkanie ;])
+ Nie elektryzuje (u mnie po kąpieli przestała jak już pisałam)
Minusy:
- Ze względu na to zbieranie kurzu i innych niepożądanych rzeczy z włosów, trzeba ją często myć. Chociaż nie wiem czy dla mnie to jakiś wielki minus. Ot, na pewno bardzo higienicznie. :))
Ogólnie: JA jestem na TAK! Nawet mój chłopak po powrocie z pracy zauważył różnicę w układaniu się włosów (nie stosowałam niczego innego co mogło ten efekt wywołać :]). Jak sam stwierdził "dobrze wydane pieniądze dla włosów". :)
Już niedługo miesięczne podsumowanie wcierki - kozieradkowo-rozmarynowo-cebulowej, zdradzę, że pozytywnie mnie zaskoczyła. ;)
poniedziałek, 11 lutego 2013
WM miesiąc 1. Czyli wcierki, wciereczki...
Wcierkowy miesiąc rozpoczęłam już w zeszły czwartek. Postanowiłam regularnie aplikować wcierki na skórę głowy. Głównie robione przeze mnie.
Jakiś czas temu zbawienna okazała się kozieradka.
Tym razem postanowiłam urozmaicić nieco składniki. Na ten miesiąc trio:
Łyżeczkę kozieradki, plus łyżeczkę suszu - zalewam gorącą wodą (pół szklanki, albo i mniej nawet), przykrywam spodeczkiem i odstawiam do czasu aż ostygnie. Przelewam do pojemniczka po kuracji Rzepa - Joanny. Do tego dodaję zmiażdżoną cebulę i chwilę czekam, aż się "przegryzie". Jako, że jest to mały cebulowy śmierdziuszek, aplikuję go przed myciem (co drugi dzień) na kilka godzin. Gdy wiem, że nigdzie nie muszę wychodzić stosuję częściej. Mieszankę trzymam max. 4dni w lodówce. :)
Zobaczymy jak sprawdzi się to trio. Liczę na przyrost i ominięcie wiosennego przesilenia - linienia. :)
Jakiś czas temu zbawienna okazała się kozieradka.
Tym razem postanowiłam urozmaicić nieco składniki. Na ten miesiąc trio:
+ Kozieradka - zmniejsza wypadanie włosów, pomaga zwalczyć łupież, koi skórę głowy, usztywnia włos i unosi u nasady
+ Susz rozmarynu (z krymu ;p) - zapobiega wypadaniu, przyśpiesza wzrost włosa, ma działanie przeciwzapalne i pomaga usuwać łupież
+ Cebula - wzmocnia włos i przyśpiesza jego wzrost
Łyżeczkę kozieradki, plus łyżeczkę suszu - zalewam gorącą wodą (pół szklanki, albo i mniej nawet), przykrywam spodeczkiem i odstawiam do czasu aż ostygnie. Przelewam do pojemniczka po kuracji Rzepa - Joanny. Do tego dodaję zmiażdżoną cebulę i chwilę czekam, aż się "przegryzie". Jako, że jest to mały cebulowy śmierdziuszek, aplikuję go przed myciem (co drugi dzień) na kilka godzin. Gdy wiem, że nigdzie nie muszę wychodzić stosuję częściej. Mieszankę trzymam max. 4dni w lodówce. :)
Zobaczymy jak sprawdzi się to trio. Liczę na przyrost i ominięcie wiosennego przesilenia - linienia. :)
wtorek, 11 grudnia 2012
Zaplatam, czyli plączę, plączę, aż coś wyplączę... Wróżka-Marika-Mikołaj
Im dłuższe włosy, tym więcej ich wszędzie. Ostatnio uczestniczę w kursach samoobrony - krav-maga, kapap, co zmusiło moje dwie lewe ręce (jeżeli chodzi o zaplatanie własnych włosów) do pracy. Pierwsze próby za mną, co prawda idealnie nie jest, ale od czegoś trzeba zacząć. Cieszę się, że w końcu zaczynam zaplatać coś, co trzyma się dłużej niż kilka minut ;). Chociaż mimo wszystko muszę też posiłkować się różnymi spinkami, bo moje baby hair już nie są takie baby. :)
Czas na dokumentacje - fryzury idealnej dla mnie na trening (dziękuję youtube za naukę :]).
I muszę się pochwalić kolejną paczką od Mariki, tym razem wróżka zamieniła się w Mikołaja, albo właściwie Mikołajkę. Tyle odlewek masek... Kallos, Stapiz i... BingoSpa 5 alg. Do tego cudowny świąteczny upominek i list który czytałam z uśmiechem od ucha do ucha :D Pierwszy na próbę poszedł 'Bingacz' (w końcu jakiś zaliczony) i już wiem, że nie będzie to ostatni. Dziękuję kochana jeszcze raz!:)
Czas na dokumentacje - fryzury idealnej dla mnie na trening (dziękuję youtube za naukę :]).
Tutaj już po wysiłku (przed prezentował się nieco lepiej... mam taką nadzieję haha:D) i jakoś druga spinka uciekła z głowy. ;) Jednak nie mogłam w swoim internetowym włosowym-pamiętniku nie umieścić tego 'prawie dzieła'. Będę ćwiczyć dalej zaplatańce, spodobało mi się to. :)
I muszę się pochwalić kolejną paczką od Mariki, tym razem wróżka zamieniła się w Mikołaja, albo właściwie Mikołajkę. Tyle odlewek masek... Kallos, Stapiz i... BingoSpa 5 alg. Do tego cudowny świąteczny upominek i list który czytałam z uśmiechem od ucha do ucha :D Pierwszy na próbę poszedł 'Bingacz' (w końcu jakiś zaliczony) i już wiem, że nie będzie to ostatni. Dziękuję kochana jeszcze raz!:)
poniedziałek, 26 listopada 2012
Listopadowa aktualizacja włosowa
Tak włosy prezentowały się mniej więcej w tym miesiącu. Na zdjęciu przed rozczesaniem jeszcze nieco wilgotne. Z wypadaniem jestem - raz na wozie, a raz pod nim (a może raz na głowie, raz z niej... ;]). Wszystko zależy od dnia, ale dzielnie wspieram się seboradinem i himalayą od Mariki (jeszcze raz dziękuję bardzo). 25 listopada również wznowiłam drożdżową kurację, która za pierwszym razem BARDZO ograniczyła linienie. :)
Z ciekawszych rzeczy - w oczy rzuciło mi się całkiem sporo nowych włosków, więc pocieszam, że to co wypadło niedługo wróci ze zdwojoną mocą. Tym bardziej, że cebulki są zdecydowanie wzmocnione i już nie czuję bólu po rozpuszczeniu włosów z jakiejkolwiek fryzury. :)
Ostatnio jedynie trochę obawiam się, że moje włosy doszły do swojego 'genowego' maksimum i dłuższe już nie będą... Jednak wolę trzymać się wersji, że po prostu na zimę złapało je lenistwo, tak jak i mnie. Co jak co, ale przez niektórych - marzą mi się własne jeszcze dłuższe (tak, zrzucam winę na wszystkie blogerki z cudownymi długimi włosami! :D).
Trzymajcie się cieplutko! :)
piątek, 16 listopada 2012
Moja włosowa dobra wróżka... :)
Albo i dobra duszyczka... W każdym bądź razie, chodzi o to, że po prostu MUSZĘ się pochwalić tym co dostałam od Mariki (polecam jej bloga!)
Cała buteleczka olejku Himalaya, który już od jakiegoś czasu był na mojej liście "Chcę i koniec!", seboradin i próbki kremów (które na pewno użyję! :D). Widzicie ile dobroci? Od razu zabieram się za seboradin! Mimo, że dzisiaj nie miałam w planach włosowego spa... ale jak tu się oprzeć, żeby nie wypróbować, no jak... Jestem niesamowicie zadowolona z przesyłki i jeszcze raz DZIĘKUJĘ! :)
Ps w tle widać akcesorium które towarzyszy mi cały dzień (zarówno dzisiejszy jak i wczorajszy). Bez chusteczek ani rusz. Potworne przeziębienie, wczoraj ledwo mogłam wydobyć z siebie kilka słów, tak bardzo bolało mnie gardło. Dziś na szczęście nieco lepiej, ale ciągle 'nie brzmię' jeszcze jak ja.
Więc... Zdrówka wszystkim! :)
Cała buteleczka olejku Himalaya, który już od jakiegoś czasu był na mojej liście "Chcę i koniec!", seboradin i próbki kremów (które na pewno użyję! :D). Widzicie ile dobroci? Od razu zabieram się za seboradin! Mimo, że dzisiaj nie miałam w planach włosowego spa... ale jak tu się oprzeć, żeby nie wypróbować, no jak... Jestem niesamowicie zadowolona z przesyłki i jeszcze raz DZIĘKUJĘ! :)
Ps w tle widać akcesorium które towarzyszy mi cały dzień (zarówno dzisiejszy jak i wczorajszy). Bez chusteczek ani rusz. Potworne przeziębienie, wczoraj ledwo mogłam wydobyć z siebie kilka słów, tak bardzo bolało mnie gardło. Dziś na szczęście nieco lepiej, ale ciągle 'nie brzmię' jeszcze jak ja.
Więc... Zdrówka wszystkim! :)
wtorek, 6 listopada 2012
Wypadanie i Tag: Moje włosy w pigułce
Zanim przejdę do tagu, wspomnę o wypadaniu... nieco ustąpiło (uff). Zrobiłam również badania tarczycy i wynik - w normie (uff x2). Balsam z enzymem z pijawki lekarskiej - co prawda nie zdziałał cudu jeżeli o wypadanie chodzi, bo wypadają dalej, ale zdecydowanie wzmocnił cebulki włosów. Pewnie na dniach zdam dokładniejszą relację. Tak więc, z jesiennym-wypadaniem dalej nieco walczę, ale już bardziej spokojna o to, że mimo wszystko całej czupryny nie stracę. :)
To teraz czas na Tag.
Otagowała mnie Arachnes za co bardzo dziękuję. :*
2. Twój obecny kolor włosów:
Po częściowym wypłukaniu się henny jasny brąz z rudymi refleksami. Jednak na pewno znowu skorzystam z daru jakim jest henna by ukryć rudość i schować jaśniutkie baby hair. :)
3. Aktualna długość Twoich włosów:
Zawsze mam problemy żeby zmierzyć. Zazwyczaj jest to w przedziale 60-65cm. Sięgają za zapięcie stanika.
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Marą mi się do pasa, ale na ile jest to osiągalne to nie wiem.
5. Jak często podcinasz końcówki:
Jak tego potrzebują, chociaż ciężko rozstać się z każdym centymetrem. :)
6. Twoje włosy są proste kręcone, czy falowane?
Falowane. Chociaż ostatnio kilka kosmyków robi mi psikusy i z fali przechodzą już nieco w skręt. :)
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Myślałam, że jest wysoka... ale po kilku testach skłaniam się raczej ku średniej w stronę wysokiej.
8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?
Lubią się puszyć i elektryzować (często nie dogadują się ze swetrami). Do tego kapryśny skalp. :)
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
Codzienny, hmm, codziennie zabezpieczam końcówki. Mycie, odżywki i maski co drugi dzień. Kilka razy porządny pakiet SPA. :)
10. Czego nie lubią Twoje włosy? (np. wiatru, silikonów itd.)
Wiatr, nadmierne słońce, wysuszających ziół bez wspomagaczy nawilżających, przez jakiś czas miały na pieńku z proteinami, ale im powoli przechodzi.
11. Co lubią Twoje włosy? (nawilżanie, olejowanie itp.)
Nawilżanie! Treściwsze maski, raz na jakiś czas. Olejowanie - zdecydowanie. :)
12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Gdybym potrafiła sobie zrobić jakąś, pewnie byłaby ich masa. Raczej ograniczam się do wyższej kitki, lub kitka na boku, czasem rozpuszczone. Polubiłam także warkocz dobierany (jak ktoś mi zrobi ;p). Idzie zima, więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na fantazyjne upięcia. :)
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
Pewnie, że cieszą się, że sobie o nich przypomniałam i już nie zapominam tak łatwo. :)
14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
Tak w pełni wkręciłam się w to wszystko w maju 2012 i ciągle się uczę. :)
To teraz czas na Tag.
Otagowała mnie Arachnes za co bardzo dziękuję. :*
Zasady:
- odpowiedzieć na 13 pytań
- otagować 5 osób
- podziękować za nominację
1. Twój naturalny kolor włosów:
Tak zwany 'mysi blond'. Na początku włosek wyrasta bardzo jasny, później ciemnieje i to nieregularnie (a miejscami rozjaśnia się od słońca). Powstaje misz-masz.
Tak zwany 'mysi blond'. Na początku włosek wyrasta bardzo jasny, później ciemnieje i to nieregularnie (a miejscami rozjaśnia się od słońca). Powstaje misz-masz.
2. Twój obecny kolor włosów:
Po częściowym wypłukaniu się henny jasny brąz z rudymi refleksami. Jednak na pewno znowu skorzystam z daru jakim jest henna by ukryć rudość i schować jaśniutkie baby hair. :)
3. Aktualna długość Twoich włosów:
Zawsze mam problemy żeby zmierzyć. Zazwyczaj jest to w przedziale 60-65cm. Sięgają za zapięcie stanika.
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Marą mi się do pasa, ale na ile jest to osiągalne to nie wiem.
5. Jak często podcinasz końcówki:
Jak tego potrzebują, chociaż ciężko rozstać się z każdym centymetrem. :)
6. Twoje włosy są proste kręcone, czy falowane?
Falowane. Chociaż ostatnio kilka kosmyków robi mi psikusy i z fali przechodzą już nieco w skręt. :)
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Myślałam, że jest wysoka... ale po kilku testach skłaniam się raczej ku średniej w stronę wysokiej.
8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?
Lubią się puszyć i elektryzować (często nie dogadują się ze swetrami). Do tego kapryśny skalp. :)
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
Codzienny, hmm, codziennie zabezpieczam końcówki. Mycie, odżywki i maski co drugi dzień. Kilka razy porządny pakiet SPA. :)
10. Czego nie lubią Twoje włosy? (np. wiatru, silikonów itd.)
Wiatr, nadmierne słońce, wysuszających ziół bez wspomagaczy nawilżających, przez jakiś czas miały na pieńku z proteinami, ale im powoli przechodzi.
11. Co lubią Twoje włosy? (nawilżanie, olejowanie itp.)
Nawilżanie! Treściwsze maski, raz na jakiś czas. Olejowanie - zdecydowanie. :)
12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Gdybym potrafiła sobie zrobić jakąś, pewnie byłaby ich masa. Raczej ograniczam się do wyższej kitki, lub kitka na boku, czasem rozpuszczone. Polubiłam także warkocz dobierany (jak ktoś mi zrobi ;p). Idzie zima, więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na fantazyjne upięcia. :)
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
Pewnie, że cieszą się, że sobie o nich przypomniałam i już nie zapominam tak łatwo. :)
14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
Tak w pełni wkręciłam się w to wszystko w maju 2012 i ciągle się uczę. :)
Taguję:
Z moim refleksem szachisty już pewnie wszyscy otagowani.., więc Ci którzy nie byli, lub chcą jeszcze raz (hihi) WYBIERAM WAS! :))))
Subskrybuj:
Posty (Atom)



