wtorek, 2 października 2012

Olejek łopianowy z drzewem herbacianym – ratunek dla skalpu


Dzisiaj będzie krótka recenzja olejku łopianowego z drzewem herbacianym który uratował moją skórę głowy. Jakiś czas temu zaczęły się dziać straszne rzeczy – ‘pseudo łupież’, delikatne swędzenie głowy, a jak już odruchowo zaczynałam się drapać to zapominałam się bez reszty i narobiłam sobie niezłych podrażnień. Naprawdę, coś okropnego. Poczytałam nieco i wyszło mi, że w pierwszej kolejności zakupię szampon Healing Catzy. Niestety wiele nie pomógł, a nawet przyśpieszył nieco pracę gruczołów łojowych i zmuszona byłam myć głowę codziennie (wcześniej, co dwa – trzy dni).
Odstawiłam go i zachęcona opiniami, kupiłam olejek łopianowy z drzewem herbacianym. Strzał w 10! 


NEVSKAYA KORONA: OLEJEK ŁOPIANOWY Z DRZEWEM HERBACIANYM

Opakowanie: 150ml, plastikowa buteleczka z otworkiem przez który bardzo łatwo wydobyć olejek na rękę.

Zapach: Ziołowy, nie należy do tych najpiękniejszych, ale osobiście mi nie przeszkadza. 

Konsystencja: Jak to olejek, zabarwienie zielonkawe

Cena: 14,50 w sklepie internetowym SETARE.PL

Skład(INCI): Olus, Arctium Lappa, Melaleuca Artelnifolia Oil


Jak stosowałam, efekty: Olejek nakładałam tylko na skalp, czasem na 15 minut, a czasem na dłużej przed myciem. UWAGA - po tym olejku włosy musiałam myć dwa razy, jeden raz u mnie się nie sprawdził (przyklap i lekko 'nieświeża' fryzura na drugi dzień gwarantowana). ;) 
Za to zdecydowanie ukoił podrażniony skalp, ranki szybciej się zagoiły, a 'pseudo łupież' i swędzenie odeszło w niepamięć. Gruczoły również nieco się uspokoiły i włosy na drugi dzień nie wyglądają najgorzej (tak jak było to jeszcze jakiś czas temu po Healing Catzy). Na wypadanie - tu niestety się nie spisał, ale może za krótko go stosuję lub jesiennego wypadania nic nie zatrzyma. Porost - pod tym kątem go nie badałam, więc się nie wypowiem (chociaż pewnie w połączeniu z innymi specyfikami dodał swoją 'cegiełkę' i zmusił moje nieco oporne włosy do porostu). Jednak nie to było dla mnie najważniejsze, to w jakim celu go kupiłam - w pełni sobie poradził już po miesiącu stosowania go. Zapewne poużywam go jeszcze trochę i wtedy dam znać co do wypadania i porostu (producent zaleca stosowanie przez okres 6-ściu miesięcy). :)

Opinie wystawiłam tylko na podstawie własnych obserwacji. Zawsze należy pamiętać, że każdemu pasuje co innego. ;)

piątek, 14 września 2012

Zakupy w setare.pl

Dzisiaj odebrałam już drugą paczkę z zamówieniem ze sklepu www.setare.pl . 
Po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Miło, szybko, bezproblemowo i zawsze w paczuszce znajdziemy jakieś dodatkowe próbki.





Część z tego jest prezentem od mojego Kochanego z okazji nadchodzących urodzin (oj, lubię takie prezenty ;>), a część z poprzedniego zamówienia.
Khadi ciemny brąz, aktualnie siedzi na głowie.
Wypróbowane mam także: Algi focus, Kapoor Kachli Odżywka Stymulująca, Zioła Bajkału Balsam do włosów cienkich.
W kolejce do sprawdzenia: Maska drożdżowa do włosów, glinka biała, Olejek łopianowy z drzewem herbacianym, szampon ziołowo dziegciowy, susz rozmarynu z Krymu,
oraz półprodukty: kwas hialuronowy i kolagen z elastyną.

Bardzo cieszę się również z próbki olejku kokosowego Vatika. Zawsze chciałam go sprawdzić, ale bałam się kupić pełnowymiarowe opakowanie. :)

Ogólnie polecam serdecznie bloga dark_lady jak i jej sklep. Na pewno nie były to moje ostatnie zakupy, tylko przydałoby się wpierw dodatkowe miejsce na to wszystko. ;)

wtorek, 11 września 2012

Moje włosowe zmagania

Kilka osób chciało zobaczyć jak wyglądały moje włosy kiedyś i jak prezentują się teraz.
Mimo, że wstyd pokazywać to czego je doprowadziłam, przełamałam się i bez większego wstępu, proszę. Z góry przepraszam za gołe plecy, ale tak mi się najlepiej porównuje.

Jak widać włosy wycieniowane dość mocno (br, fryzjerzy...). Farbowane kilkakrotnie różnymi farbami do 28myć (głównie czerwienie i jasne brązy) które tylko częściowo się wypłukiwały.

Mamy tutaj lipiec 2011 gdzie starałam się uporać z wypadaniem. Pracowałam wtedy od maja na polu namiotowym, więc nie miałam zbytnich możliwości kombinowania i włosy rosły jak chciały. Stosowałam szampon Farmony przeciw wypadaniu ze skrzypem + odżywkę witaminową tej samej firmy (dobrze już nie pamiętam co dokładnie to było).

Październik 2011 - po miesięcznej kuracji drożdżowej. Bardzo powoli wkręcałam się w temat. Jednak czekała mnie zmiana miejsca zamieszkania. Gdzie niestety używałam tylko szamponów i odżywek b/s w spray'u (silikony, silikony). Warunki znów nie pozwalały na dużo (ciepła woda do mycia, grzana w czajniku ;)).  Kolejna przeprowadzka i od około 3, w sumie 4 miesięcy ogarniam temat porządniej co już widać w stanie włosów z 24 sierpnia 2012. :)

Nie są jeszcze idealne, ale jest tendencja wzrostowa. Końcówki do regularnego podcinania (mój TŻ ćwiczy, więc trzeba wybaczyć na razie nierówności ;)). Od dawna nie farbuję, jednak nie potrafię pozbyć się większej partii włosów (końców) z których farba się nie wypłukała, niestety. Planuję farbowanie henną khadi - ciemny brąz. Na tym zdjęciu akurat nie widać (robione wieczorem), ale w świetle dziennym jest gradient kolorystyczny na głowie. Mam nadzieję, że khadi nieco to wyrówna.


To by było w sumie na tyle. Do boju! :)

poniedziałek, 3 września 2012

Włosomaniactwo

Wciągnęło i mnie, a właściwie wciąga coraz bardziej. Jak na razie moja pielęgnacja jest dość chaotyczna, ciągle nie wiem co do końca odpowiada moim włosom, a czego się wystrzegać i czasem męczy mnie to, bo chciałabym - już, już! Jak najszybciej! Jednak ostatnie włosowe porównanie (lipiec 2011 i sierpień 2012) dało mi dodatkową motywację i znak 'to ma sens'! Mimo, że porządne dbać o włosy zaczęłam dopiero około trzech miesięcy temu - widzę różnicę i to sporą, chociaż wstydzę się ją zaprezentować (dużo brakuje im do ideału, a ja z natury wstydniś ;) ).
Gdzie szukam inspiracji/motywacji? Po prostu na wielu innych włosowych blogach, na prawdę, wiele dziewczyn ma tak wspaniałe włosy, że mogłabym codziennie przed snem pokazywać ich zdjęcia swojej czuprynie i mówić 'Widzicie je?! Właśnie tak macie wyglądać!'. Hehe. ;)
Taka mała pozytywna zazdrość, ale mam nadzieję, że niedługo i ja stanę się guru własnej włosowej pielęgnacji. :)

piątek, 18 listopada 2011

Bardzo atrakcyjnie "Na wsi w Japonii"

Czyli konkurs, rozdanie, candy (jak zwał, tak zwał ;)) u bardzo ciekawej blogowiczki. Jak kogoś interesuje tematyka, to na prawdę gorąco polecam przejrzeć wszystkie posty. :)





--
Codziennie zabieram się za napisanie czegoś. W sumie nie tylko za napisanie, za zrobienie, sklejenie, narysowanie... Niestety, albo czasu brak, albo zmęczenie i lenistwo zwyciężają. Ledwo co połowicznie się przeprowadziłam, a prawdopodobnie czeka mnie kolejna przeprowadzka (trzymać kciuki!).

niedziela, 30 października 2011

Prezenty! :)

Ot, prezenty... ale, nie byle jakie, a własnoręcznie robione. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam robić coś dla mojego Ukochanego. Po prostu uwielbiam. Często chcąc się odprężyć, zaczynam coś skubać, gotować, malować, dłubać, wycinać... i nic nie jest lepszą motywacją tematową niż mój facet.
Ot, fan jedzenia i samochodów. :)
Samochodów, motoryzacji ogólnie rzecz biorąc, a najbardziej chyba fan swojego własnego autka. Tak więc to autko jest często moją weną. :)
Jakiś czas temu, używając farb akrylowych zrobiłam dla niego koszulkę. Cieszył się niesamowicie co jest dla mnie największym pochlebstwem.






Oczywiście odwzorowane z egzemplarza który posiada, nawet kolor został zerżnięty z samochodu. ;)
Dzisiaj będąc na weekend w rodzinnym domku, znowu mnie coś naszło. Efekty tej pracy pokażę później, najpierw osobiście musi zostać zatwierdzona przez mojego TŻ. ;)


Pssssss, zastanawiam się nad małym rozdaniem. :)

niedziela, 4 września 2011

Sposób na smutki?

Tak ostatnio rozmyślałam o moich sposobach na smutki. Doszłam do wniosku, że właściwie, żadnego nie mam. Jednak jak się okazało, gdy nastały smutki - wzięło mnie na szycie i jakoś błahostki poszły w zapomnienie. Co powstało ze smutku? Odprężający, przynoszący uśmiech filcowy króliczek.


 Jako, że króliczek powstał dla mojego Misia, a mój Miś uwielbia bezy, tak to i króliczek przynoszący szczęście - przynosi również bezika. :)


Prezent bez okazji bardzo się spodobał. Z czego niezmiernie się cieszę
A Wy macie jakieś sprawdzone (lub te mniej sprawdzone) sposoby na małe smutki? Podzielcie się. :)