poniedziałek, 11 lutego 2013

WM miesiąc 1. Czyli wcierki, wciereczki...

Wcierkowy miesiąc rozpoczęłam już w zeszły czwartek. Postanowiłam regularnie aplikować wcierki na skórę głowy. Głównie robione przeze mnie.
Jakiś czas temu zbawienna okazała się kozieradka.
Tym razem postanowiłam urozmaicić nieco składniki. Na ten miesiąc trio:

+ Kozieradka - zmniejsza wypadanie włosów, pomaga zwalczyć łupież, koi skórę głowy, usztywnia włos i unosi u nasady
+ Susz rozmarynu (z krymu ;p) - zapobiega wypadaniu, przyśpiesza wzrost włosa, ma działanie przeciwzapalne i pomaga usuwać łupież
+ Cebula - wzmocnia włos i przyśpiesza jego wzrost

Łyżeczkę kozieradki, plus łyżeczkę suszu - zalewam gorącą wodą (pół szklanki, albo i mniej nawet), przykrywam spodeczkiem i odstawiam do czasu aż ostygnie. Przelewam do pojemniczka po kuracji Rzepa - Joanny. Do tego dodaję zmiażdżoną cebulę i chwilę czekam, aż się "przegryzie". Jako, że jest to mały cebulowy śmierdziuszek, aplikuję go przed myciem (co drugi dzień) na kilka godzin. Gdy wiem, że nigdzie nie muszę wychodzić stosuję częściej. Mieszankę trzymam max. 4dni w lodówce. :)

Zobaczymy jak sprawdzi się to trio. Liczę na przyrost i ominięcie wiosennego przesilenia - linienia. :)


wtorek, 11 grudnia 2012

Zaplatam, czyli plączę, plączę, aż coś wyplączę... Wróżka-Marika-Mikołaj

Im dłuższe włosy, tym więcej ich wszędzie. Ostatnio uczestniczę w kursach samoobrony - krav-maga, kapap, co zmusiło moje dwie lewe ręce (jeżeli chodzi o zaplatanie własnych włosów) do pracy. Pierwsze próby za mną, co prawda idealnie nie jest, ale od czegoś trzeba zacząć. Cieszę się, że w końcu zaczynam zaplatać coś, co trzyma się dłużej niż kilka minut ;). Chociaż mimo wszystko muszę też posiłkować się różnymi spinkami, bo moje baby hair już nie są takie baby. :)
Czas na dokumentacje - fryzury idealnej dla mnie na trening (dziękuję youtube za naukę :]).
Tutaj już po wysiłku (przed prezentował się nieco lepiej... mam taką nadzieję haha:D) i jakoś druga spinka uciekła z głowy. ;) Jednak nie mogłam w swoim internetowym włosowym-pamiętniku nie umieścić tego 'prawie dzieła'. Będę ćwiczyć dalej zaplatańce, spodobało mi się to. :)


I muszę się pochwalić kolejną paczką od Mariki, tym razem wróżka zamieniła się w Mikołaja, albo właściwie Mikołajkę. Tyle odlewek masek... Kallos, Stapiz i... BingoSpa 5 alg. Do tego cudowny świąteczny upominek i list który czytałam z uśmiechem od ucha do ucha :D Pierwszy na próbę poszedł 'Bingacz' (w końcu jakiś zaliczony) i już wiem, że nie będzie to ostatni. Dziękuję kochana jeszcze raz!:)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Listopadowa aktualizacja włosowa


Tak włosy prezentowały się mniej więcej w tym miesiącu. Na zdjęciu przed rozczesaniem jeszcze nieco wilgotne. Z wypadaniem jestem - raz na wozie, a raz pod nim (a może raz na głowie, raz z niej... ;]). Wszystko zależy od dnia, ale dzielnie wspieram się seboradinem i himalayą od Mariki (jeszcze raz dziękuję bardzo). 25 listopada również wznowiłam drożdżową kurację, która za pierwszym razem BARDZO ograniczyła linienie. :)
Z ciekawszych rzeczy - w oczy rzuciło mi się całkiem sporo nowych włosków, więc pocieszam, że to co wypadło niedługo wróci ze zdwojoną mocą. Tym bardziej, że cebulki są zdecydowanie wzmocnione i już nie czuję bólu po rozpuszczeniu włosów z jakiejkolwiek fryzury. :)
Ostatnio jedynie trochę obawiam się, że moje włosy doszły do swojego 'genowego' maksimum i dłuższe już nie będą... Jednak wolę trzymać się wersji, że po prostu na zimę złapało je lenistwo, tak jak i mnie. Co jak co, ale przez niektórych - marzą mi się własne jeszcze dłuższe (tak, zrzucam winę na wszystkie blogerki z cudownymi długimi włosami! :D).

Trzymajcie się cieplutko! :)

piątek, 16 listopada 2012

Moja włosowa dobra wróżka... :)

Albo i dobra duszyczka... W każdym bądź razie, chodzi o to, że po prostu MUSZĘ się pochwalić tym co dostałam od Mariki (polecam jej bloga!)


Cała buteleczka olejku Himalaya, który już od jakiegoś czasu był na mojej liście "Chcę i koniec!", seboradin i próbki kremów (które na pewno użyję! :D). Widzicie ile dobroci? Od razu zabieram się za seboradin! Mimo, że dzisiaj nie miałam w planach włosowego spa... ale jak tu się oprzeć, żeby nie wypróbować, no jak... Jestem niesamowicie zadowolona z przesyłki i jeszcze raz DZIĘKUJĘ! :)

Ps w tle widać akcesorium które towarzyszy mi cały dzień (zarówno dzisiejszy jak i wczorajszy). Bez chusteczek ani rusz. Potworne przeziębienie, wczoraj ledwo mogłam wydobyć z siebie kilka słów, tak bardzo bolało mnie gardło. Dziś na szczęście nieco lepiej, ale ciągle 'nie brzmię' jeszcze jak ja.
Więc... Zdrówka wszystkim! :)

wtorek, 6 listopada 2012

Wypadanie i Tag: Moje włosy w pigułce

Zanim przejdę do tagu, wspomnę o wypadaniu... nieco ustąpiło (uff). Zrobiłam również badania tarczycy i wynik - w normie (uff x2). Balsam z enzymem z pijawki lekarskiej - co prawda nie zdziałał cudu jeżeli o wypadanie chodzi, bo wypadają dalej, ale zdecydowanie wzmocnił cebulki włosów. Pewnie na dniach zdam dokładniejszą relację. Tak więc, z jesiennym-wypadaniem dalej nieco walczę, ale już bardziej spokojna o to, że mimo wszystko całej czupryny nie stracę. :)

To teraz czas na Tag.
Otagowała mnie Arachnes za co bardzo dziękuję. :*


Zasady:
  • odpowiedzieć na 13 pytań
  • otagować 5 osób
  • podziękować za nominację

1. Twój naturalny kolor włosów:
   Tak zwany 'mysi blond'. Na początku włosek wyrasta bardzo jasny, później ciemnieje i to nieregularnie (a miejscami rozjaśnia się od słońca). Powstaje misz-masz.

2. Twój obecny kolor włosów:
 Po częściowym wypłukaniu się henny jasny brąz z rudymi refleksami. Jednak na pewno znowu skorzystam z daru jakim jest henna by ukryć rudość i schować jaśniutkie baby hair. :)

3. Aktualna długość Twoich włosów:
  Zawsze mam problemy żeby zmierzyć. Zazwyczaj jest to w przedziale 60-65cm. Sięgają za zapięcie stanika.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
 Marą mi się do pasa, ale na ile jest to osiągalne to nie wiem. 

5. Jak często podcinasz końcówki:
   Jak tego potrzebują, chociaż ciężko rozstać się z każdym centymetrem. :)

6. Twoje włosy są proste kręcone, czy falowane?
   Falowane. Chociaż ostatnio kilka kosmyków robi mi psikusy i z fali przechodzą już nieco w skręt. :)

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
   Myślałam, że jest wysoka... ale po kilku testach skłaniam się raczej ku średniej w stronę wysokiej. 

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?
   Lubią się puszyć i elektryzować (często nie dogadują się ze swetrami). Do tego kapryśny skalp. :)

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
   Codzienny, hmm, codziennie zabezpieczam końcówki. Mycie, odżywki i maski co drugi dzień. Kilka razy porządny pakiet SPA. :)

10. Czego nie lubią Twoje włosy? (np. wiatru, silikonów itd.)
   Wiatr, nadmierne słońce, wysuszających ziół bez wspomagaczy nawilżających, przez jakiś czas miały na pieńku z proteinami, ale im powoli przechodzi.

11. Co lubią Twoje włosy? (nawilżanie, olejowanie itp.)
   Nawilżanie! Treściwsze maski, raz na jakiś czas. Olejowanie - zdecydowanie. :)

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
  Gdybym potrafiła sobie zrobić jakąś, pewnie byłaby ich masa. Raczej ograniczam się do wyższej kitki, lub kitka na boku, czasem rozpuszczone. Polubiłam także warkocz dobierany (jak ktoś mi zrobi ;p). Idzie zima, więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na fantazyjne upięcia. :)

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
   Pewnie, że cieszą się, że sobie o nich przypomniałam i już nie zapominam tak łatwo. :)

14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
   Tak w pełni wkręciłam się w to wszystko w maju 2012 i ciągle się uczę. :)

Taguję:
Z moim refleksem szachisty już pewnie wszyscy otagowani.., więc Ci którzy nie byli, lub chcą jeszcze raz (hihi) WYBIERAM WAS! :))))


środa, 24 października 2012

Październikowa aktualizacja włosowa

Przepraszam za słabą jakość zdjęcia, ale jesień + humory aparatu i wyszło jak wyszło.
Włosy w październiku przedstawiają się następująco.


Po podcięciu włosów (mój chłopak spisał się na medal). Wyglądają dość nierówno, ale to tylko wrażenie (musicie uwierzyć na słowo ;) ) - lewa część strasznie się wykręciła. Ostatnio ogólnie lubią się pokręcić/wykręcić tu i ówdzie. Dowód:
Po myciu - od strony karku uśmiechała się do mnie piękna 'falka'. Tutaj nieco rozprostowana bo chciałam ją uwiecznić i jak najbardziej wyciągnąć 'na przód'. Jednak na prawdę zaskoczył mnie ten skręt (moje włosy lekko falują, ale raczej się nie kręcą). Na pewno się mechanicznie nie odgięła, reszta włosów była prosta. 

Moje włosy są kapryśne, tak jak mój humor. Straciłam zapał przez ich zwiększone wypadanie które od jakiegoś czasu mnie męka. Skombinowałam nawet wcierkę z cebuli, rzepy, wywaru z rozmarynu krymskiego i odrobiną olejku miętowego. Niestety po tygodniu odpuściłam, powód? Po każdej aplikacji i po myciu (gdy włosy były mokre) czułam się jak cebulowe chrupki... Później miałam wrażenie, że ciągle czuję ten zapach. :)
Ostatnio wzięłam się za kolejną kurację która ma zatrzymać włosy na głowie, mianowicie: przed myciem balsam z wyciągiem z pijawki lekarskiej (na kilka godzin), po czym 'papka' z glinką białą na kilka minut i mycie. Jak na razie, po pierwszej aplikacji - faktycznie wydaje się być trochę lepiej, ale nie chcę zapeszyć. To wróciło mi trochę motywacji, ale profilaktycznie wybieram się na badanie tarczycy. Na pewno nie zaszkodzi. 

Ostatnio zostałam wyróżniona przez Marikę za co serdecznie dziękuję (ps to chyba jedna z najpogodniejszych osób na świecie!)


Z tego co widziałam, większość osób już odpowiadała na wyróżnienie... Będę mało oryginalna i może nie o to w tym chodzi, ale sama wyróżniam wszystkich którzy mnie obserwują. Na prawdę jesteście wspaniali, że zechcieliście na dłużej przysiąść przy moim blogu. To cudowna dodatkowa motywacja. 
Wyróżniam też wszystkie blogi które sama obserwuję (na pewno o tym wiedzą, często staram się zostawić komentarz). Za rady, za to ile serca wkładacie we wpisy, zdjęcia, recenzje, odpowiedzi. Na prawdę, każdemu się należy. 

Trochę zaniedbałam tego bloga i przeniosłam się na innego w którym dodaję sobie na co dzień nieco 'sweetu' tej jesieni. Włosowe problemy mnie chwilowo przerosły. Jednak wracam znów do aktywnego działania. Pewnie w najbliższym czasie dam znać jak sprawuje się balsam z pijawki. ;)

niedziela, 7 października 2012

Włosowa aktualizacja wrześniowa w październiku...

... czyli jak wyciąć sobie kilka dni z życiorysu przez chorobę. Ja już jestem 'po' i mam nadzieję, że 'nachorowałam się' już na całą jesień i zimę. :D

Teraz czas na włosy. Czyli jak prezentowały się dnia 6 października. Oczywiście zdjęcie w stylu Żakiecikowym - więc zaprezentuję tył mojej cudnej piżamki. ;D


Widać zmianę koloru (farbowane 10 września) - Henną Khadi ciemny brąz - kolor w większości się wypłukał (na zdjęciu wyglądają ciemniej niż w rzeczywistości), ale najważniejsze, że 'ujednolicił' odcień włosów. W najbliższym czasie planuję również Hennę Khadi, ale orzechowy brąz. Ciemny - jednak był zbyt ciemny na początku (prawie, że czarny).
Lekki przyrost zanotowany, ale widać go dopiero na zdjęciach - po około 3 dniach od mycia głowy, gdy włosy są już przyklapnięte i lekko tłuste (prostują się). Tutaj zdjęcie po dokładnym oczyszczeniu włosów (maska przed myciem) bez jakichkolwiek odżywek po.
Niestety jesień nie ominęła mnie jeżeli chodzi o skutki uboczne (już pomijając chorobę). Włosy puszą się, końcówki wywijają, ale co mnie najbardziej martwi - wypadają na potęgę. Cebulki włosowe są zdecydowanie osłabione, czas to zmienić.

Cele na październik - zatrzymać wypadanie, wzmocnić cebulki i na końcu zająć się puszeniem.
Zapowiada się długi miesiąc. 

Swoją drogą nienawidzę tego koła:
Stres=wzmożone wypadanie a wzmożone wypadanie = stres
Muszę znaleźć sobie jakieś relaksujące zajęcie, bo wyłysieję do zimy, a TŻ osiwieje od moich panik - "Znowu masa włosów mi wypadła! Jak tak dalej pójdzie będę musiała kupić sobie perukę!". Dobrze, że to cierpliwy człowiek. No nic, najważniejsze to nie panikować, tylko działać. :)