Dziś jest ten dzień (pewnie znany niektórym włosolubnym), gdy mam ochotę obciąć włosy na krótko. Ostatnio strasznie mnie denerwują, znowu zaczęły wypadać, zmieniają swoje preferencje co do pielęgnacji i ogólnie wszystko kumuluje się. :)
Pewnie i tak tego nie zrobię (albo skończy się na podcięciu końców, po pomiarze).
TŻ będzie mnie powstrzymywał, zaklinając na wszystko i obiecując wszystkie kosmetyki świata do włosów, bylebym nie skracała ich znacząco. Ja w końcu dojdę do wniosku, że tak bardzo lubię długie włosy i szkoda obcinać... I tak to się kręci. Jednak pomarudzić sobie muszę, może się szybciej poprawi. ;)
Pamiętam, że właśnie w tej porze 'przedwakacyjnej' dwa lata temu wypadały mi mocno włosy i właśnie wtedy zaczęło się "włosomaniactwo". Także liczę, że to chwilowy kryzys, może im za ciepło to postanowiły się przegrupować i przerzedzić (tak pół żartem pół serio). :)
Błędy które popełniam:
1. Właśnie jednym z nich jest zaniedbywanie włosów w czasie kryzysu.
2. Czasami chodzę spać z mokrymi włosami, zdarza się, zdarza. ;)
3. Często noszę rozpuszczone włosy (w końcu mają cieszyć moje oko i mojego lubego), co niekoniecznie zawsze im służy.
4. Za szybko chcę widzieć efekty, mimo to, że zdaję sobie doskonale sprawę, z tego iż nie od razu je widać... przez co potrafię się zniechęcić.
5. Brakuje mi silnej woli przy niektórych 'kuracjach'. Zdarza się, że np. dwa dni nie będzie okazji pić skrzypokrzywy i już te dwa dni zmieniają się na dwa tygodnie, rezygnuję. :)
Tak samo byłoby z pomiarem włosów, gdyby nie mój TŻ, który ochoczo wczoraj zapytał "to kiedy mierzymy włoski?" :D. Nie ma to jak wspierający facet u boku, cieszący się z każdego włosowego wymysłu typu: rosołek, czy siemieniowy glut na głowie, albo zabijanie drożdży... Oraz chętny na wspólne pakiety SPA dla kudłów. :)
Pozdrawiam! :)
Włosy, gotowanie i codzienne życie. Czyli po prostu różności. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 czerwca 2013
poniedziałek, 27 maja 2013
Tag pytaniowy :)
Kilka pytań, od najsympatyczniejszej duszyczki pod słońcem - i już połowa blogsfery wie, że chodzi o Mariolkę :D
1.Twoja ulubiona książka?
Oj wiele, lubię czytać, ale hmmm, dajmy na to... Chick Palahniuk "Podziemny Krąg"
2.Twój ulubiony film,który mogłabyś wielokrotnie oglądać?
To samo, uwielbiam filmy, za mało czasu, żeby wielokrotnie jakiś oglądać. Hihihi. ;)
3.Twoje największe marzenie?
Żeby większe smutki ominęły mnie w życiu, tak samo moją rodzinę, przyjaciół, znajomych itd.. :)
4.Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Z włosowych to chyba drożdżowa maska Babuszki Agafii
5.Na jakim kosmetyku się zawiodłaś?
Ostatnio na masce z Love2Mix Organic z papryczką chili i pomarańczą, spodziewałam się czegoś więcej po niej. :(
6.Czego najbardziej się boisz?
Hm, że coś złego się przytrafi komuś z najbliższego otoczenia.
7.Jeśli chodzi o Twoje włosy,co zmieniłabyś?
Dłuższe, gęściejsze i poprosiłabym o jakiś piękny naturalny kolor (żywszy niż mój mysi)
8.Czy kiedykolwiek zawiodłaś się na przyjacielu/ach?
Pewnie tak, ale nie rozpamiętuje takich rzeczy długo.
9.Twój ulubiony smakołyk?
Omnomnom, lubię jeść. W tej porze to chyba wszelakie owoce. O sałatka owocowa - Mmmmmm pyszności!
10.Czego nie lubisz robić?
Zmywać, zdecydowanie, o i myć okien, bo wieczne smugi mnie dobijają. ;_;
11.Psiaki czy kociaki?
I te i te! :)
1.Twoja ulubiona książka?
Oj wiele, lubię czytać, ale hmmm, dajmy na to... Chick Palahniuk "Podziemny Krąg"
2.Twój ulubiony film,który mogłabyś wielokrotnie oglądać?
To samo, uwielbiam filmy, za mało czasu, żeby wielokrotnie jakiś oglądać. Hihihi. ;)
3.Twoje największe marzenie?
Żeby większe smutki ominęły mnie w życiu, tak samo moją rodzinę, przyjaciół, znajomych itd.. :)
4.Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Z włosowych to chyba drożdżowa maska Babuszki Agafii
5.Na jakim kosmetyku się zawiodłaś?
Ostatnio na masce z Love2Mix Organic z papryczką chili i pomarańczą, spodziewałam się czegoś więcej po niej. :(
6.Czego najbardziej się boisz?
Hm, że coś złego się przytrafi komuś z najbliższego otoczenia.
7.Jeśli chodzi o Twoje włosy,co zmieniłabyś?
Dłuższe, gęściejsze i poprosiłabym o jakiś piękny naturalny kolor (żywszy niż mój mysi)
8.Czy kiedykolwiek zawiodłaś się na przyjacielu/ach?
Pewnie tak, ale nie rozpamiętuje takich rzeczy długo.
9.Twój ulubiony smakołyk?
Omnomnom, lubię jeść. W tej porze to chyba wszelakie owoce. O sałatka owocowa - Mmmmmm pyszności!
10.Czego nie lubisz robić?
Zmywać, zdecydowanie, o i myć okien, bo wieczne smugi mnie dobijają. ;_;
11.Psiaki czy kociaki?
I te i te! :)
piątek, 24 maja 2013
Na gorszy czas... zwierzaki (zdjęciowy spam)
Ostatnio włosy lecą mi jak szalone. Dobra, pewnie przesadzam i aż takie szalone nie są, ale uciekają. Mam wrażenie, że dopiero co zwalczyłam większe "jesienne" wypadanie (które trwało do połowy zimy), a tu znowu to samo. Ma na to wpływ egzaminowy stres, albo... wszystko. Jakoś nawet nie mam ochoty ostatnio walczyć z tymi włosami i pielęgnacja kończyła się na szamponie (!). Pewnie wiecie jak wyglądają włosy, które przyzwyczaiły się i polubiły bardziej rozbudowaną pielęgnacje. Właśnie u mnie to coś w stylu połączenia siana z rozklekotaną miotłą. ;)
Kiedyś w końcu będzie lepiej.
Pomaga mi zwierzo-terapia. Więc przedstawię wam "moje" zwierzaki.
Psiaki
Historia jest nieco skomplikowana. Otóż, własnych zwierzaków właściwie nie posiadam. Ludzie od których wynajmujemy mieszkanie, zostawili nam pod opiekę psiaki. Dwa podwórkowe (którymi głównie zajmuje się dziadek mojego lubego, "wynajmujący" pod naszym mieszkaniem warsztat).
Zaprzyjaźniałam się z nimi i w końcu nastał ten czas, że wychodzimy radośnie na spacer (jak to się śmieje TŻ: to raczej one mnie wyprowadzają). ;)
ROKI - pies który waży więcej ode mnie. Pocieszna istotka - ostatnio ucząc się na tarasie, zwiało mi część notatek do jego kojca - jakby mógł ich nie skosztować. "Pani profesor, nie mogłam się uczyć - pies zjadł mi notatki" - teraz to brzmi tak bardzo prawdopodobnie. Na szczęście skosztował tylko róg papierów, reszta mu nie podeszła. Na spacerze - bardzo grzeczny, dla mnie słodziak. Chociaż na zdjęciu może tak tego nie widać, ale uwierzcie mi - masywny paker z niego, ale do dzieci - jak owieczka. ;)
RAMBO - młodszy od Rokiego i bardziej narwany. Zdecydowanie nie polecany do dzieci. Trawołaz. Na spacerze - ciągle czujny i lekko nieufny względem innych. Dla mnie też słodziak. Widzicie te cudne czujne uszka? :D
I teraz już pies domowy, dodany gratis do mieszkania - BĄBEL. Głupiutki, odważny tylko w towarzystwie. Zdjęcie robione zimą więc widać pełną klasę kudłów. Teraz jest obcięty = dwa razy mniejszy. ;)
Koniec psinek. Teraz czas na koty. Koty są mojego TŻ, niestety nie zamieszkują z nami (właściciele nie do końca są na tak, no i niestety po kilkunastu latach z kotami TŻ;towi pojawiła się straszna alergia na nie :[). Mieszkają u cioci i prababci K. Dobrze tam mają. Odwiedzamy je, a jak tylko możemy zabieramy na kilka dni do siebie i rozpieszczamy. Tutaj zdjęcia z weekendu majowego, który dla kotów trwał dwa tygodnie.
BONO - ogólnie nieufny co do obcych, więc TŻ był bardzo zaskoczony, gdy pierwszy raz do niego przyszłam, a Bono nie widział w tym problemu. Stary kocur - 13 letni (? popraw mnie TŻcie jeżeli piszę źle). Nie słucha, broi i uwielbia "laserek". Ogólnie wybredny co do wszystkiego, a szczególnie jedzenia i miejsca kuwety. ;)
FAZI - tak zwany mój synek. Tulasek jakich mało. Z resztą widać na zdjęciach. Jeżeli coś gotuję - w kuchni jest pierwszy i tymi wielkimi oczami proponuje spróbowanie. Wierzę, że to w naszej trosce - co byśmy przypadkiem czegoś niedobrego nie zjedli. Uwielbia dawać całuski, kiedyś miał dwa wystające kły i wyglądał jak wampirek. Ogólnie wielka "tufta" (dupka).
Braciszki razem. Ogólnie na co dzień się ignorują, ale widać, że jednak w swoim towarzystwie jest im najlepiej. Mówię braciszki, ale tak właściwie Bono jest wujkiem Faziego. ;)
To koniec zwierzakowa. Gratisowo, na wycieczce w Londynie, mentalnie przygarnęliśmy wszystkie wiewiórki.
Tak, jestem zwierzakową mamą. Mimo, że jestem dość "ostra" jeżeli chodzi o wychowanie, zwierzaki mnie lubią (eheee, ten zwierzęcy magnetyzm). Podobno mam to po tacie, bardzo możliwe. Mama od zwierzaków stroni. ;)
Kiedyś w końcu będzie lepiej.
Pomaga mi zwierzo-terapia. Więc przedstawię wam "moje" zwierzaki.
Psiaki
Historia jest nieco skomplikowana. Otóż, własnych zwierzaków właściwie nie posiadam. Ludzie od których wynajmujemy mieszkanie, zostawili nam pod opiekę psiaki. Dwa podwórkowe (którymi głównie zajmuje się dziadek mojego lubego, "wynajmujący" pod naszym mieszkaniem warsztat).
Zaprzyjaźniałam się z nimi i w końcu nastał ten czas, że wychodzimy radośnie na spacer (jak to się śmieje TŻ: to raczej one mnie wyprowadzają). ;)
ROKI - pies który waży więcej ode mnie. Pocieszna istotka - ostatnio ucząc się na tarasie, zwiało mi część notatek do jego kojca - jakby mógł ich nie skosztować. "Pani profesor, nie mogłam się uczyć - pies zjadł mi notatki" - teraz to brzmi tak bardzo prawdopodobnie. Na szczęście skosztował tylko róg papierów, reszta mu nie podeszła. Na spacerze - bardzo grzeczny, dla mnie słodziak. Chociaż na zdjęciu może tak tego nie widać, ale uwierzcie mi - masywny paker z niego, ale do dzieci - jak owieczka. ;)
I teraz już pies domowy, dodany gratis do mieszkania - BĄBEL. Głupiutki, odważny tylko w towarzystwie. Zdjęcie robione zimą więc widać pełną klasę kudłów. Teraz jest obcięty = dwa razy mniejszy. ;)
Koniec psinek. Teraz czas na koty. Koty są mojego TŻ, niestety nie zamieszkują z nami (właściciele nie do końca są na tak, no i niestety po kilkunastu latach z kotami TŻ;towi pojawiła się straszna alergia na nie :[). Mieszkają u cioci i prababci K. Dobrze tam mają. Odwiedzamy je, a jak tylko możemy zabieramy na kilka dni do siebie i rozpieszczamy. Tutaj zdjęcia z weekendu majowego, który dla kotów trwał dwa tygodnie.
BONO - ogólnie nieufny co do obcych, więc TŻ był bardzo zaskoczony, gdy pierwszy raz do niego przyszłam, a Bono nie widział w tym problemu. Stary kocur - 13 letni (? popraw mnie TŻcie jeżeli piszę źle). Nie słucha, broi i uwielbia "laserek". Ogólnie wybredny co do wszystkiego, a szczególnie jedzenia i miejsca kuwety. ;)
FAZI - tak zwany mój synek. Tulasek jakich mało. Z resztą widać na zdjęciach. Jeżeli coś gotuję - w kuchni jest pierwszy i tymi wielkimi oczami proponuje spróbowanie. Wierzę, że to w naszej trosce - co byśmy przypadkiem czegoś niedobrego nie zjedli. Uwielbia dawać całuski, kiedyś miał dwa wystające kły i wyglądał jak wampirek. Ogólnie wielka "tufta" (dupka).
Braciszki razem. Ogólnie na co dzień się ignorują, ale widać, że jednak w swoim towarzystwie jest im najlepiej. Mówię braciszki, ale tak właściwie Bono jest wujkiem Faziego. ;)
To koniec zwierzakowa. Gratisowo, na wycieczce w Londynie, mentalnie przygarnęliśmy wszystkie wiewiórki.
Tak, jestem zwierzakową mamą. Mimo, że jestem dość "ostra" jeżeli chodzi o wychowanie, zwierzaki mnie lubią (eheee, ten zwierzęcy magnetyzm). Podobno mam to po tacie, bardzo możliwe. Mama od zwierzaków stroni. ;)
niedziela, 14 kwietnia 2013
Pomiar długości włosów
Tak jak zapowiadałam, poświęciłam jedną ścianę (a właściwie jej część) na moją włosową miarkę. We wszystkim pomógł mi TŻ, lub inaczej - komisja do poprawnego pomiaru długości włosów bez przeinaczeń na korzyść zapuszczającej ;).
Tak oto stojąc przy ściance oznaczył na niej czubek mojej głowy, później trochę gimnastyki i oznaczone zostały najdłuższe włosy. Później padło "o dotąd bym chociaż chciała mieć" i też zostało delikatnie zarysowane. Ciekawe wyników?
Okazało się, że moje wzdychanie do "dotąd" to wcale nie taka długa droga. Wyszło, że zupełnie nie odczuwam swojej długości (po części to pewnie przez kształt włosów w V). Odskakując od ściany - "to ja mam takie włosy?!".
Krótkie podsumowanie:
Mój wzrost: 169cm
Włosy na dzień 14.04.13: 59,5cm
"Chociaż dotąd": 63,5cm
Czyli ogólnie jakieś 4 cm, które na ścianie - wcale nie wyglądają na taką dużą odległość jak na co dzień mi się wydaje. Pewnie częściowo to też przez lekko falujące i wywijające się włosy, ale LUBIĘ JE. :)
Przyznam, że to taki pozytywny aspekt dnia. Oby rosły dalej, dłuższe i dłuższe! Mam nadzieję, że to możliwe.
Tymczasem idę gotować swoją porcję skrzypokrzywy i przesadzić bazylię. Miłego niedzielnego popołudnia życzę. :)
wtorek, 6 listopada 2012
Wypadanie i Tag: Moje włosy w pigułce
Zanim przejdę do tagu, wspomnę o wypadaniu... nieco ustąpiło (uff). Zrobiłam również badania tarczycy i wynik - w normie (uff x2). Balsam z enzymem z pijawki lekarskiej - co prawda nie zdziałał cudu jeżeli o wypadanie chodzi, bo wypadają dalej, ale zdecydowanie wzmocnił cebulki włosów. Pewnie na dniach zdam dokładniejszą relację. Tak więc, z jesiennym-wypadaniem dalej nieco walczę, ale już bardziej spokojna o to, że mimo wszystko całej czupryny nie stracę. :)
To teraz czas na Tag.
Otagowała mnie Arachnes za co bardzo dziękuję. :*
2. Twój obecny kolor włosów:
Po częściowym wypłukaniu się henny jasny brąz z rudymi refleksami. Jednak na pewno znowu skorzystam z daru jakim jest henna by ukryć rudość i schować jaśniutkie baby hair. :)
3. Aktualna długość Twoich włosów:
Zawsze mam problemy żeby zmierzyć. Zazwyczaj jest to w przedziale 60-65cm. Sięgają za zapięcie stanika.
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Marą mi się do pasa, ale na ile jest to osiągalne to nie wiem.
5. Jak często podcinasz końcówki:
Jak tego potrzebują, chociaż ciężko rozstać się z każdym centymetrem. :)
6. Twoje włosy są proste kręcone, czy falowane?
Falowane. Chociaż ostatnio kilka kosmyków robi mi psikusy i z fali przechodzą już nieco w skręt. :)
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Myślałam, że jest wysoka... ale po kilku testach skłaniam się raczej ku średniej w stronę wysokiej.
8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?
Lubią się puszyć i elektryzować (często nie dogadują się ze swetrami). Do tego kapryśny skalp. :)
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
Codzienny, hmm, codziennie zabezpieczam końcówki. Mycie, odżywki i maski co drugi dzień. Kilka razy porządny pakiet SPA. :)
10. Czego nie lubią Twoje włosy? (np. wiatru, silikonów itd.)
Wiatr, nadmierne słońce, wysuszających ziół bez wspomagaczy nawilżających, przez jakiś czas miały na pieńku z proteinami, ale im powoli przechodzi.
11. Co lubią Twoje włosy? (nawilżanie, olejowanie itp.)
Nawilżanie! Treściwsze maski, raz na jakiś czas. Olejowanie - zdecydowanie. :)
12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Gdybym potrafiła sobie zrobić jakąś, pewnie byłaby ich masa. Raczej ograniczam się do wyższej kitki, lub kitka na boku, czasem rozpuszczone. Polubiłam także warkocz dobierany (jak ktoś mi zrobi ;p). Idzie zima, więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na fantazyjne upięcia. :)
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
Pewnie, że cieszą się, że sobie o nich przypomniałam i już nie zapominam tak łatwo. :)
14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
Tak w pełni wkręciłam się w to wszystko w maju 2012 i ciągle się uczę. :)
To teraz czas na Tag.
Otagowała mnie Arachnes za co bardzo dziękuję. :*
Zasady:
- odpowiedzieć na 13 pytań
- otagować 5 osób
- podziękować za nominację
1. Twój naturalny kolor włosów:
Tak zwany 'mysi blond'. Na początku włosek wyrasta bardzo jasny, później ciemnieje i to nieregularnie (a miejscami rozjaśnia się od słońca). Powstaje misz-masz.
Tak zwany 'mysi blond'. Na początku włosek wyrasta bardzo jasny, później ciemnieje i to nieregularnie (a miejscami rozjaśnia się od słońca). Powstaje misz-masz.
2. Twój obecny kolor włosów:
Po częściowym wypłukaniu się henny jasny brąz z rudymi refleksami. Jednak na pewno znowu skorzystam z daru jakim jest henna by ukryć rudość i schować jaśniutkie baby hair. :)
3. Aktualna długość Twoich włosów:
Zawsze mam problemy żeby zmierzyć. Zazwyczaj jest to w przedziale 60-65cm. Sięgają za zapięcie stanika.
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Marą mi się do pasa, ale na ile jest to osiągalne to nie wiem.
5. Jak często podcinasz końcówki:
Jak tego potrzebują, chociaż ciężko rozstać się z każdym centymetrem. :)
6. Twoje włosy są proste kręcone, czy falowane?
Falowane. Chociaż ostatnio kilka kosmyków robi mi psikusy i z fali przechodzą już nieco w skręt. :)
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Myślałam, że jest wysoka... ale po kilku testach skłaniam się raczej ku średniej w stronę wysokiej.
8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?
Lubią się puszyć i elektryzować (często nie dogadują się ze swetrami). Do tego kapryśny skalp. :)
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
Codzienny, hmm, codziennie zabezpieczam końcówki. Mycie, odżywki i maski co drugi dzień. Kilka razy porządny pakiet SPA. :)
10. Czego nie lubią Twoje włosy? (np. wiatru, silikonów itd.)
Wiatr, nadmierne słońce, wysuszających ziół bez wspomagaczy nawilżających, przez jakiś czas miały na pieńku z proteinami, ale im powoli przechodzi.
11. Co lubią Twoje włosy? (nawilżanie, olejowanie itp.)
Nawilżanie! Treściwsze maski, raz na jakiś czas. Olejowanie - zdecydowanie. :)
12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Gdybym potrafiła sobie zrobić jakąś, pewnie byłaby ich masa. Raczej ograniczam się do wyższej kitki, lub kitka na boku, czasem rozpuszczone. Polubiłam także warkocz dobierany (jak ktoś mi zrobi ;p). Idzie zima, więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na fantazyjne upięcia. :)
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
Pewnie, że cieszą się, że sobie o nich przypomniałam i już nie zapominam tak łatwo. :)
14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
Tak w pełni wkręciłam się w to wszystko w maju 2012 i ciągle się uczę. :)
Taguję:
Z moim refleksem szachisty już pewnie wszyscy otagowani.., więc Ci którzy nie byli, lub chcą jeszcze raz (hihi) WYBIERAM WAS! :))))
środa, 24 października 2012
Październikowa aktualizacja włosowa
Przepraszam za słabą jakość zdjęcia, ale jesień + humory aparatu i wyszło jak wyszło.
Po podcięciu włosów (mój chłopak spisał się na medal). Wyglądają dość nierówno, ale to tylko wrażenie (musicie uwierzyć na słowo ;) ) - lewa część strasznie się wykręciła. Ostatnio ogólnie lubią się pokręcić/wykręcić tu i ówdzie. Dowód:
Po myciu - od strony karku uśmiechała się do mnie piękna 'falka'. Tutaj nieco rozprostowana bo chciałam ją uwiecznić i jak najbardziej wyciągnąć 'na przód'. Jednak na prawdę zaskoczył mnie ten skręt (moje włosy lekko falują, ale raczej się nie kręcą). Na pewno się mechanicznie nie odgięła, reszta włosów była prosta.
Moje włosy są kapryśne, tak jak mój humor. Straciłam zapał przez ich zwiększone wypadanie które od jakiegoś czasu mnie męka. Skombinowałam nawet wcierkę z cebuli, rzepy, wywaru z rozmarynu krymskiego i odrobiną olejku miętowego. Niestety po tygodniu odpuściłam, powód? Po każdej aplikacji i po myciu (gdy włosy były mokre) czułam się jak cebulowe chrupki... Później miałam wrażenie, że ciągle czuję ten zapach. :)
Ostatnio wzięłam się za kolejną kurację która ma zatrzymać włosy na głowie, mianowicie: przed myciem balsam z wyciągiem z pijawki lekarskiej (na kilka godzin), po czym 'papka' z glinką białą na kilka minut i mycie. Jak na razie, po pierwszej aplikacji - faktycznie wydaje się być trochę lepiej, ale nie chcę zapeszyć. To wróciło mi trochę motywacji, ale profilaktycznie wybieram się na badanie tarczycy. Na pewno nie zaszkodzi.
Ostatnio zostałam wyróżniona przez Marikę za co serdecznie dziękuję (ps to chyba jedna z najpogodniejszych osób na świecie!)
Z tego co widziałam, większość osób już odpowiadała na wyróżnienie... Będę mało oryginalna i może nie o to w tym chodzi, ale sama wyróżniam wszystkich którzy mnie obserwują. Na prawdę jesteście wspaniali, że zechcieliście na dłużej przysiąść przy moim blogu. To cudowna dodatkowa motywacja.
Wyróżniam też wszystkie blogi które sama obserwuję (na pewno o tym wiedzą, często staram się zostawić komentarz). Za rady, za to ile serca wkładacie we wpisy, zdjęcia, recenzje, odpowiedzi. Na prawdę, każdemu się należy.
Trochę zaniedbałam tego bloga i przeniosłam się na innego w którym dodaję sobie na co dzień nieco 'sweetu' tej jesieni. Włosowe problemy mnie chwilowo przerosły. Jednak wracam znów do aktywnego działania. Pewnie w najbliższym czasie dam znać jak sprawuje się balsam z pijawki. ;)
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Powrót do pracy! Yay i rozdania :)
Działam na dziwnych zasadach. Pracując - marudzę jak to bym chciała sobie leżeć i się lenić, a gdy tu nagle zwolnienie lekarskie odciągnęło mnie od pracy... Oczywiście marudziłam, że chciałabym wrócić. :)
Chociaż chyba tak to już jest, gdy wejdzie się w ten tryb "pracusia" to później trudno przeleżeć cały tydzień w łóżku.
Ja, jak to ja, znalazłam sobie inne zajęcie w celu drobnego zarobku. Zbiór porzeczek z własnego ogródka i sprzedaż ich na znajomym bazarku. :)
Rozdanie u Aktualnej. Zapraszam! Do 3 sierpnia 2011. Klik!
I...
Rozdanie u Barw Wojennych. Zapraszam również. Klik!
Rozdanie u *jamapi. KLIK! do 7 sierpnia 2011 :)
Rozdanie u Pantereczki. :) KLIK! Do 25 sierpnia 2011.
Pozdrawia Was szczęśliwy z powodu powrotu do pracy - Żakiecik. :)
Chociaż chyba tak to już jest, gdy wejdzie się w ten tryb "pracusia" to później trudno przeleżeć cały tydzień w łóżku.
Ja, jak to ja, znalazłam sobie inne zajęcie w celu drobnego zarobku. Zbiór porzeczek z własnego ogródka i sprzedaż ich na znajomym bazarku. :)
Mmmm. :) Pyszności.
Z którymi żegnam się, bo od jutra znów witam pracę.^^
A teraz krótkie ogłoszenie o rozdaniach ^^
Rozdanie u Aktualnej. Zapraszam! Do 3 sierpnia 2011. Klik!
I...
Rozdanie u Barw Wojennych. Zapraszam również. Klik!
Rozdanie u *jamapi. KLIK! do 7 sierpnia 2011 :)
Rozdanie u Pantereczki. :) KLIK! Do 25 sierpnia 2011.
Pozdrawia Was szczęśliwy z powodu powrotu do pracy - Żakiecik. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






